Chlapaliśmy się dobrą godzinę, kiedy w końcu powiedziałam, że wychodzę, bo jeszcze trochę muszę ogarnąć dom i zrobić kolację.
-To ja idę z tobą- poinformował mnie Jung, wyszedł z basenu chwycił w biegu ręcznik i zaczął się wycierać. W tym samym momencie usłyszałam głośne "Oooo...", które dobiegało ze strony chłopaków. Ja tylko pokręciłam głową, a Ciastko rzucił w tamtą stronę, chyba nawet moim butem. Szybko weszliśmy do domu, ja poszłam do łazienki na dole, a Kook pobiegł na górę. Szłam owinięta ręcznikiem do pokoju na górę i niestety na korytarzu napotkałam GO!!! Czułam jak ogromy rumieniec wkrada mi się na twarz. On popatrzył się na mnie wielkimi paczadłami i z rumieńcem na twarzy i spuszczoną głową szybko mnie minął. Ja za to szybko wpadłam do pokoju, ubrałam się, wyszłam i skierowałam się na dół do kuchni. Spotkałam w niej, oczywiście maknae, który robił kolację dla nas wszystkich.
-To ten ehhh... kupiliście wszystko?- spytałam go niepewnie.
-Raczej tak. A właśnie, trzeba wyciągnąć zakupy z samochodu!-odwrócił się w moją stronę.
-Czekaj uspokój się... Masz śmietanę na nosie hahahahaha~- ze śmiechem starłam mu ją i pociągnęłam, w stronę samochodu. Dzieci się jeszcze kąpciały i śmiały.
-O patrzcie, nasze małe Ciasteczko dorasta. Ehh~ jak ten czas szybko mija...-zamarzył się Tae.
Na co Kook'ie odpowiedział mu wzrokiem "na serio?".
-I co najlepsze, ty się mu...-nie dokończył, bo Jin zanurzył go w wodzie.
-No lećcie, z tymi zakupami do domu-powiedział, ze sztucznym uśmiechem i zakłopotaniem mój brat.
Domyśliłam się chyba o co im chodzi no, ale musiałam"lecieć" do domu. Kiedy wykładaliśmy zakupy z reklamówek, nie odezwaliśmy się do siebie. Jednak on zaczął.
-Gracja...
-Hmm?
-Wiesz, przepraszam za tą sytuację na schodach. Głupio mi...-powiedział ze spuszczoną głową. Myślał, że nie widzę jak się rumieni. Szczerze to mnie też troszeczkę, ale troszeczkę zapiekły policzki.
-Nic się nie stało...-odpowiedziałam mu z uśmiechem
-Nie jesteś zła?
-Nie-dalej się uśmiechałam. Odgarnęłam mu grzywkę z oczu, a gdy sobie w nie popatrzyliśmy zaczęliśmy się do siebie przybliżać. Nasze twarze dzieliły milimetry, już prawie...Nagle usłyszeliśmy głośne rozmowy i odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni udając, że nic się nie stało. Dlaczego, musieli wejść akurat teraz? Wiecznie mam takie szczęście. Wtedy pobiegłam do góry, słyszałam tylko głos Sugi, który się zapytał:
-A tej co znowu?
Leżałam w łóżku, rozmyślając nad wszystkim. Może w końcu przekonał się co do mnie?
Ale wątpię, z resztą jutro przegadam wszystko z Anastazją.
#Perspektywa Jung Kook'a#
-A tej, co znowu?-zapytał Yoongi, a ja tylko wzruszyłem ramionami i udawałem, że nic nie wiem.
-Co robisz, dobrego?
-Ten biały ser, co mnie Gracja nauczyła
-Właśnie, a co z nią?-nagle wszedł do kuchni Jimin
-Nie mam pojęcia-powiedziałem, bardzo szybko i się wyprostowałem- to ten, no macie jedzcie te kanapki, bo ja idę spać. Dobranoc!
Ja serio nie wiem, co się ze mną dzieję. Z kim mogę szczerze porozmawiać? Może z Taehyung'iem?
Ehh~ Już nie chce mi się myśleć, idę spać...
#Perspektywa Gracji#
Otworzyłam leniwie oczy, uniosłam się do siadu i poczułam pyszny zapach dobiegający z dołu. Nie byłam dobrze wybudzona, więc nie panowałam nad tym co robię (czyt. prawie spadłam ze schodów)
Wszyscy siedzieli już na dole i w co nie mogłam uwierzyć, było dość spokojnie.
Jin pichcił coś z Jung Kook'iem, reszta siedziała w salonie i patrzyła na jakiś durnowaty film.
-Siema-rzuciłam krótko do oglądających, po czym poszłam powolnym krokiem do kuchni.
-Witaj braciszku-przytuliłam go- No i ty też cześć Kook'ie- też go przytuliłam(czyt.dalej się dobrze nie obudziłam), a on stał prosto z wytrzeszczonymi paczadłami.
Jin miał tylko, takiego wielkiego banana na twarzy, ale to jak zaaawsze... Jak się na niego popatrzyłam wzrokiem, "Ani się waż" spoważniał.
-Mama dzwoniła, że wrócą w piątek-powiedział, wracając do robienia jajecznicy, a drugi kucharz stał dalej tak jak stał.
-No to jeszcze 2-3 dni, się z wami pomęczę, hahah. O ja dzisiaj idę do Any obgadać parę spraw...
-Dobra, idź nie przejmuj się nami, jak coś to my odbudujemy dom.-puścił do mnie oczko. Kocham tego durnia. Uśmiechnęłam się skoczyłam na Jin'ka, uderzyłam lekko pięścią Kook'a, żeby się ogarnął, po drodze do pokoju napotkałam Hobi'ego, do którego się ładnie wyszczerzyłam. On najpierw nie wiedział o co chodzi, ale odwzajemnił gest i pacnął[XD] mnie w głowę.
Szybko się ubrałam w wygodne ciuszki, spięłam włosy w wysokiego kucyka, zleciałam na dół zjadłam przygotowane śniadanko, a gdy już cała jajecznica zniknęła, to talerz włożyłam do zmywarki. Poszłam do salonu i usiadłam obok Jimina
-Co ogląd... Barbie...? A z resztą, idę do Anastazji, wrócę za godzinę!
W odpowiedzi usłyszałam tylko "yhm", ale co mnie to.
Słonko trochę przygrzewało i było dość mało chmur. Szłam spokojnie, niczym się nie przejmując, no ale oczywiście musiałam się spotkać z tą wiedźmą.
-Cześć, co u Jung Kook'a?
-Nie wiem, lecz gdy wychodziłam, oglądał Barbie z chłopakami.-odpowiedziałam obojętnie.
-A ty, gdzie idziesz?
-Gdzieś na pewno, a teraz przepraszam, śpieszę się!-minęłam ją szybkim krokiem i udałam się do Anastazji.
Po pięciu minutach dotarłam pod, drzwi przyjaciółki. Zadzwoniłam dzwonkiem i już po chwili w drzwiach pojawiła się postać, którą dobrze znam. Ana wpuściła mnie do środka z wielkim uśmiechem i mnie przytuliła
-Anastazja, ty mnie dusisz...
-O rany przepraszam, stęskniłam się.-znowu się na mnie rzuciła- Chcesz może, coś do picia?
-Owszem... Poproszę jak zawsze...
-Wiem, wiem... Zwykłą herbatę z dwoma łyżeczkami cukru.
-Dokładnie! Z kąt wiesz?- wyszczerzyłam się do niej, siadając na jej łóżku.
-No cóż... Nie trudno się domyślić.
Gdy wróciła, zaczęła się długa rozmowa o ważnych i mniej ważnych rzeczach, szczególnie to o głupotach. Aż w końcu, nastąpił ten temat.
-Właśnie, a co tam z Jung Kook'im?-zapytała i miała taką minę, jakby ją olśniło.
-A co miało by być? Nic nie powiedziałam i nic się nie dzieję. Tylko ta Ewelina...-mój wyraz twarzy posmutniał, lecz ona mnie przytuliła, co nawet mi pomogło.
-Nie martw się, wszystko się ułoży ja ci w tym pomogę. A co do tej tamtej, to ty się nią nie przejmuj, razem ją załatwimy.-od razu zrobiło mi się lepiej i lżej.
-Ty tak masz od zawsze, że tak wszystkich przytulasz?
-Oj sorki eheheh~. Właśnie, a Bangtani, co u nich?
-Przyjdź, to zobaczysz
-To oni są tutaj?- pokiwałam twierdząco głową.
-Ok wpadnę wieczorem i zabiorę, ze sobą Michała.
-Oho. Będzie się działo!-popaczała na mnie wzrokiem "naprawdę , Gracja naprawdę... " Pogramy na nerwach Ewelinie gremlinie?
-No jasne, różowy pączku.
Gadałyśmy jeszcze dobrą godzinę, ale ja musiałam się zbierać. Pożegnałyśmy się, a ja pobiegłam do domu, jeśli jeszcze stoi na dobrym miejscu.
~*~*~*~*~*~* ~*~*~*~*~*~* ~*~*~*~*~*~* ~*~*~*~*~*~* ~*~*~*~*~*~* ~*~*~*~*~*~*
Hejka!
Przepraszam za moją nieobecność, ale nie miałam weny do pisania.
Mam nadzieją, że się podobało ;)
I liczę na komentarze :3
KushinaM.
